|
„Witamy w neokomunizmie”, taki slogan reklamowy warto sobie powiesić w jakimś widocznym miejscu od dnia emisji filmu „Towarzysz Generał” G. Brauna, która od razu odsłoniła prawdziwe oblicze III RP, gdy naraz czerwoni z różowymi na wyścigi zaczęli bronić czci zdrajcy Polski i czołowego komunistycznego zbrodniarza, że od razu przypomniały się lata 80. i pojawiające się w sowieckiej prasie wydawanej po polsku, głosy oburzenia na „propagandę antykomunistyczną” i „lżenie Generała”. Jeśli ktoś miał wątpliwości, co do tego, w jakim kraju żyje, to mógł to zobaczyć i usłyszeć AD 2010. Herbert ani na jotę nie przesadził, wprowadzając w latach 90. termin „neokomunizm” do opisu tego, jak zdeformowano Polskę po 1989 r. - mamy państwo, w którym 21 lat po „obaleniu komunizmu” broni się czołowego sowieckiego agenta z taką determinacją, jak kiedyś tenże agent bronił „socjalizmu”. Okazuje się, że fotokomiks o Wronobocie nabrał niezwykłej wprost aktualności :)
Pocieszające w tej sytuacji jest to, jak bezceremonialnie odsłonili się funkcjonariusze Ministerstwa Prawdy, zauważmy bowiem, że stanęli oni do obrony sowieckiego agenta tak, jakby groziła mu jakaś straszliwa kara (nie daj Boże, czapa), a chodziło przecież o zaprezentowanie prawdy historycznej związanej z tym komunistycznym zbrodniarzem. Oczywiście dla kręgów piekielnych, które na dilu z sowieciarzami ufundowały swoją życiową, zawodową i środowiskową drogę, samo nazywanie Jaruzela „agentem sowieckim”, „komunistycznym zbrodniarzem” czy po prostu „zdrajcą Polski i Polaków” jest zupełnie nie do przyjęcia. Te kręgi nie chcą się zgodzić na takie określenia z prostej przyczyny – w historii układanie się ze zdrajcami i ochranianie zdrajców nie przynosi nikomu chluby, a przecież kręgi piekielne już 20 lat pracują nad nową, udoskonaloną wersją historii stosowną do „niuansów moralnych i politycznych”, jakie wprowadził do polskiej rzeczywistości neopeerel. W tymże kraju bowiem rozkładają się różne odcienie szarości i nic nie może być jednoznaczne, chociaż gdy była mowa o płk. R. Kuklińskim, piekielne kręgi nie miały wątpliwości, że określanie go mianem zdrajcy jest jak najbardziej uzasadnione. W takim właśnie piekle przyszło nam egzystować i powinniśmy nareszcie zdać sobie sprawę, że tak naprawdę, jako obywatele Polski, stoimy przed podwójnym wyzwaniem – rozliczenia komunizmu i nekomunizmu.
Te kwestie w rozmaitych ujęciach przewijają się w tekście niżej podpisanego buca, natomiast w szerszym, międzynarodowym kontekście poruszane są w monumentalnym, wbijającym w fotel eseju Jaszczura przybliżającego poglądy amerykańskiego antykomunisty J. Nyquista oraz w intrygującym artykule Rolexa. Sporo w styczniowej odsłonie prac historyczno-dokumentalnych i wspomnieniowych (Małgorzata Kosteczko, Andrzej Leja, Godziemba, coryllus), co powinno szczególnie ucieszyć tych bywalców, którzy mogą mieć dosyć „tematyki bieżącej”, bombardującej nas zewsząd ze strony mass mediów – prezentujemy też dalszy ciąg materiałów komunistycznych związanych z „procesem wolbromskim” (1951) (ich pierwszą część zamieściliśmy w Dodatku Świątecznym POLIS MPC), no i po chwili przerwy wracamy w Dzielnicy Archeologów do delektowania się komunistycznym komiksem. Ponadto nareszcie doczekaliśmy się eseju Andrzeja Dąbrówki o karnawale (w samą porę, bo lada chwila karnawał będzie za nami). Unukalhai kontynuuje wątek demaskatorski, jeśli chodzi o historiografię i wraca znowu do tematyki astronomicznej.
W Dzielnicy Artystów Marek Baterowicz, Roman Misiewicz, Nescio (w przekładzie Dąbrówki) i Vengo. Graficznie uświetnili tę odsłonę Miasta Pana Cogito: Steve, KaNo, noblog, Krzysztof Mazur, Piotr Pigoń, Legionista, Yarrok oraz Gosza Safronow – wielkie, wielkie dzięki za wszystkie materiały :) Osoby zainteresowane współpracą z POLIS MPC prosimy o zaglądnięcie tu
Sursum corda!

Yarrok |
jeśli Rekontra s...
Jestem świeżo p...
mnie zastanawia j...
że przeczytał P...
Kwiaty amnezji za...
Wstrząsająca hi...
Całkiem zgrabna ...
Widzisz. Nie zdą...
Dziękuję. A z b...
Tekst przejrzalem...